Szukaj nas na:
Nasza grupa na last.fm My na Myspace My na Naszej Klasie

1 kwietnia 2009

Wywiad z Zeusem.


Przy okazji koncertu Zeusa promującego album "Co nie ma sobie równych", który miał miejsce w klubie Sin City w Pabianicach, udało nam się przeprowadzić z artystą wywiad. Zapraszamy do przeczytania!

U: Po pierwsze chciałem Ci podziękować za dobry koncert. Jaki wpływ miał na ciebie sukces osiągnięty przez debiut? Czy mobilizuje Cię on do jeszcze większej pracy?
Z: A to jest jakiś wielki sukces? Jak skończyłem tę płytę i miałem ją wydać nie wydawała mi się jakaś wyjątkowo mocna. Znałem już ten materiał na pamięć i czułem się nim trochę zmęczony. Potrzebowałem chwili odpoczynku od niego, żeby spojrzeć na to z dystansu. Uwielbiam tę płytę ale bardzo szybko zacząłem siedzieć nad kolejnymi rzeczami i szybko oderwałem się od myślenia o niej. Robię muzykę tak długo, że nie wydaje mi się, żeby wydanie tej płyty wywarło na mnie jakiś szczególny wpływ. Tak naprawdę to nie przekłada się na finansowe zmiany w moim życiu. Nie odczuwam tego, szczerze powiedziawszy. Nie mobilizuje mnie to, dla mnie zawsze motorem napędowym była ambicja i miłość do muzyki. Nic się w tej materii nie zmieniło.


U: Zauważyłem - graliście na koncercie, na który wejście kosztowało 10 złotych, dając z siebie wszystko.
Z: Wiesz, przez te wszystkie lata, grywaliśmy też dla 10 osób, za darmo i też było fajnie. To jest zajawka. Muzyka daje mi niesamowitą energię i ja też chcę dać coś od siebie ludziom. Sam się tym jaram i po prostu przekazuję to dalej. Tak reaguję na muzykę, która mnie porusza. A jeżeli widzę, że ludzie też na to reagują, dostaję zastrzyk adrenaliny i od razu daję z siebie więcej. Nieważne dla ilu osób gramy, jeśli maja dobrą energię, to dajemy dobry koncert. Już po premierze płyty, gdy jeździliśmy jako support z Molestą, zauważyłem, jak lokalny zasięg miały dotąd nasze produkcje. Chyba dopiero po wydaniu tej płyty nabrałem tak naprawdę pokory. Niektórzy ludzie na tych koncertach znali mój album ale nasze wcześniejsze rzeczy, tylko nieliczni. Sprowadzało się to do tego, że Ci naprawdę zainteresowani skakali pod sceną, podczas gdy niektórzy po prostu czekali na gwiazdę wieczoru. I dla tych pierwszych warto było zagrać fajny koncert, bo nawet mała grupka potrafiła naprawdę zrobić hałas a ich energia udzielała się nam i vice versa. Teraz powoli zaczynamy już grać imprezy, gdzie główną atrakcją wieczoru jest nasz występ. Zdarza się, że gramy późno i część ludzi się już wykrusza. Tak czy inaczej, dla tych, którzy są z nami do końca warto się totalnie "zmachać" na koncercie, żeby dać im to, na co czekali.


U: A co z nowym singlem "Jestem tu", o którym mówiłeś podczas koncertu?
Z: Będziemy robić do niego klip. Prawdopodobnie zrobimy jeszcze obraz do czwartego singla ale na razie to nie jest w takiej fazie zaawansowania żeby móc o tym mówić. Cały czas promujemy tę płytę. Do wydania drugiej chcemy zrobić jeszcze przynajmniej dwa klipy, żeby ludzie nie zapomnieli o tym albumie. Może to sprawi, że pojawi się wystarczająco dużo nowych zamówień, że dystrybutor podejmie decyzję o potrzebie dotłoczenia płyty, która już się praktycznie w całości wyprzedała. Starałem się zrobić taki album, żeby każdy kawałek mógł być singlem. Dlatego robimy kolejne.


U: Pojawiało się wiele głosów, że niepotrzebnie jest tyle zapętlonych bitów i powtarzanych refrenów. Czy pojawi się ta koncepcja na następnym albumie?
Z: Wiesz, robię rap wiele lat. Kiedy zaczynałem, pisałem refreny ośmio-wersowe, w których chodziło o jakąś większą treść itd. Tak naprawdę im dłużej słucham rapu, obserwując jak to się rozwijało, widzę, że siła, która tak na mnie działa, nie leży w jakimś wielkim tekście tylko w prostocie i w tym, że puszczasz numer i to po prostu fajnie brzmi. Puszcza Ci ktoś bit i nagle po prostu kiwasz głową. Ci, którzy krytykują te refreny, po prostu czują tę muzykę inaczej niż ja. Moim zdaniem, siła leży w prostocie. Patenty, jakie były na tej płycie, z takimi prostymi refrenami, zrobionymi typowo pod koncerty, na pewno będą na kolejnym albumie bo to jest styl, który mi się podoba. To się przekłada na występy na żywo a to jest element, który lubię najbardziej, z całego procesu produkowania muzyki. Gramy koncert i od razu ludzie wiedzą co mają krzyczeć, mogą czuć zgranie z nami. To po prostu dobrze brzmi i wyzwala dobrą energię. Ułatwia komunikację. Moim zdaniem. Niektóre refreny nawet jeszcze bardziej bym uprościł np. na koncercie gramy refren / hook: "to jest mój dzień dziś" zamiast całego refrenu. Tylko tyle. To jest fajne, w moim odczuciu. Dla nas bardzo ważna jest interakcja z publicznością. Bez tego ciężko jest nam grać koncert, to się samo napędza. Chcę, by ludzie mogli na koncertach czuć się częścią tego show, żeby mogli się bawić i skandować te refreny. Nie wychodzę na scenę wyłącznie po to, by zagrać ludziom kawałki, które znają, odwalić swoje i iść do domu. Oni są ze mną na tej imprezie - jeżeli oni bawią się źle, ja również. Wkładamy w koncerty mnóstwo energii i wiem, że czasem widać, że jestem bardzo zmęczony itd. ale staram się wrzucać drugi, trzeci bieg i znowu grać energicznie. Wydaje się to banalne ale naprawdę, często w 1/3 koncertu najchętniej odpuściłbym już ale reakcje ludzi pokazują mi, że muszę dać z siebie jak najwięcej. Chcę, żeby ludzie byli z nami od początku do końca, żeby utrzymać to napięcie. Ta prostota kawałków, refrenów, to, że czasami, robiąc bit korzystam z zapętlonych loopów nie wynika z mojego braku umiejętności czy czegoś w tym stylu. To dla mnie też oddanie hołdu starszym produkcjom i bycie prawdziwym wobec zasad, jakie przez wiele lat wykrystalizowały się w produkcji tego gatunku muzyki. Takie kawałki jak "Chcę Ciebie" to jawne nawiązanie do pierwszego albumu Ghostface Killah, "Jeszcze więcej" to nawiązanie do DJ'a Premiera itd. Historia hip-hopu jest dla mnie bardzo ważna. Kocham tamte brzmienia i mają ogromny wpływ na to co robię.

U: Czemu dzisiaj nie puściliście kawałków Pierwszego Miliona?
Z: To była po części decyzja Joteste, czyli Wojtka. Mamy ogólnie zaplanowany występ ale zawsze zmieniamy pewne rzeczy spontanicznie pod wpływem reakcji ludzi. Dzisiejsza impreza się trochę opóźniła, ludzie byli zmęczeni, a później zaczęli odchodzić. Mówiłem wcześniej o tym, że widzę iż większość z osób na koncertach zna tylko mój album. Chcieliśmy zagrać rzeczy, które ludzie znali, żeby jak najdłużej zostali z nami.

U: Jesteś znany z tego, że angażujesz się w wiele projektów muzycznych. Nad czym pracujesz teraz aktualnie?
Z: Robię moją drugą płytę i to jest dla mnie priorytet. Poza tym, będziemy robić płytę Joteste. Robię też dużo bitów dla pojedynczych osób. Ostatnio na przykład zrobiłem bit dla Ciry z Białegostoku. Bardzo fajny typ, poznaliśmy się na trasie z Molestą. Jest bardzo skromny a przy tym ma ogromne umiejętności i to mi zaimponowało. Dałem mu bit, zrobił do tego kawałek i prawdopodobnie zrobi do tego klip. Co poza tym? Na pewno coś z Uśpionym Miastem będziemy nagrywać, bo to, moim zdaniem, niesamowity zespół. Prawdopodobnie Hary zrobi EP'kę na moich bitach. To świetny, szczery raper ze świeżym podejściem. Dałem trochę bitów ESWU z Premiery (Koluszki). Zobaczymy co z tego wszystkiego ujrzy światło dzienne. Na dniach ukazuje się "Motyla Noga Mixtape" autorstwa DJ'a Cube'a. Tam znajdziecie mój solowy numer "Mój DJ, Twój DJ". Za jakiś czas wychodzi też płyta beatboxera z Hamburga (polskiego pochodzenia) czyli Art Of Beabox. Nagrałem na ten album numer "Mam dosyć rapu". Robiłem też ostatnio jakiś remix dla Dwóch Sławów. Również niedługo powinna się ukazać płyta W2B czyli duetu łódzkich beatboxerów: Zoraka i Turiego pt. "ScyZORAK TURIstyczny". Tam też znajdziecie mój solowy numer (nagrany chyba ze dwa lata temu). Generalnie trochę się dzieje.


U: Właśnie dzisiaj zespół Uśpione Miasto, grał przed Tobą i tylko oni rozruszali publikę.
Z: Wydaje mi się, że każdy z grających dzisiaj wykonawców prezentuje wysoki poziom i grał bardzo fajnie. To ja, wspólnie z Joteste, podejmowałem decyzję odnośnie tego, kogo chcielibyśmy usłyszeć przy okazji naszego koncertu. Jestem bardzo zadowolony z wyboru. Hary, który jest z Bełchatowa nie ma zbytnich możliwości do pokazania się szerszej publiczności. Od prawie dwóch lat studiuje w Łodzi. Rok temu w lutym, gdy robiliśmy koncert promujący płytę Joteste, zaproponowałem mu zagranie koncertu, bo spodobało mi się to, co robi. Ludziom też się spodobało i mógł już zaznaczyć się na scenie w Łodzi. Tak samo, bardzo cenię to, co robi Pesante i Uśpione Miasto. Uważam że to jest warte pokazania. Wzięliśmy tyle supportów, ponieważ, jak już wcześniej mówiłem, granie koncertów poza Łodzią uświadomiło mi, jak mało osób nas zna. Niektórzy teraz wiedzą, że ja zrobiłem płytę, ale Wojtka / Joteste już nie znają. Wiesz o co chodzi? Uświadomiło mi to, że przy okazji grania własnych koncertów mam szansę pokazania innym ludziom, zespołów, które są warte pokazania a nie miały po prostu okazji wydać albumu.

U: Wypromować ich?
Z: Wypromować, nie. Aż takiej roli sobie przypisać nie mogę. Ale pokazać ich, przypomnieć. I tak, już teraz zna ich sporo osób ale zawsze można tę liczbę powiększyć. To są moi znajomi i po prostu fajnie się czujemy razem, jest dobra energia. To są osoby, które mógłbym zabrać autobusem na trasę i zrobić fajną trasę łódzką. Poza moją sympatią do nich, chcę po prostu pokazać ludziom, to, co robią, bo to jest warte usłyszenia. Chcę ich wspierać, bo różni mnie od nich tylko to, że mnie się udało w końcu wydać płytę w tzw. oficjalnym obiegu. Wszyscy z nich to nie goście z tzw "pierwszej łapanki". (śmiech) Mają doświadczenie i nie są tu przez przypadek.


U: A co z nielegalnymi zespołami, czy mogą one podsyłać Ci swoje kawałki?
Z: Jasne, tak jak jest powiedziane na płycie, czytam maile i słucham tego, co ludzie mi przysyłają, aczkolwiek czasem już pisze do mnie tyle osób, że już tego nie ogarniam i na przykład odpisuję za miesiąc. Ostatnio usłyszałem bardzo fajny zespół, ale nawet nie pamiętam jak się ten zespół nazywa (śmiech). Też im od razu odpisałem, że fajne, żeby podsyłali jak coś tam mają. Dużo ludzi pisze żebym im zrobił bit albo żebym nagrał z nimi kawałek, ale mi jest ciężko mówić wprost, że "nie no stary jesteś słaby itd.". Ja mam raczej tak, że próbuję napisać coś pozytywnego, zmotywować, czy coś w tym stylu. Ludzie czasami piszą z takimi abstrakcyjnymi rzeczami w stylu, ostatnio ktoś tam napisał "chciałbym się zająć muzyką, mam Fruity Loop’a, ale mi nie idzie, może dałbyś mi jakieś rady?". Na takim podstawowym poziomie ciężko jest mi dawać komuś rady bo za dużo rzeczy ma jeszcze do opanowania, ale podałem mu tam jakieś programy, na które może zerknąć itd. Powiedziałem żeby do tych programów poszukał tutoriali bo nie wyobrażam sobie uczenia kogoś obsługi programu poprzez pisanie maili. Staram się być miły i grzeczny dla takich osób, bo mnie nie kosztuje to dużo wysiłku, a , z tego, co piszą, wnioskuję, że, często, to, że w ogóle odpisuję, sporo dla nich znaczy.


U: Czy nowej płyty Zeusa możemy się spodziewać jeszcze w tym roku?
Z: Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem to jak najbardziej w tym roku.


U: Co sądzisz o kooperacji polskich artystów z raperami z innych krajów. Czy dobrze to wychodzi i czy sam planujesz w przyszłości takie projekty?
Z: Sądzę, że takie kooperacje są jak najbardziej dobre. Fajnie byłoby, gdyby takie projekty zmieniały podejście zagranicznych raperów do polskiego hip-hopu bo z tego, co wiem, samo zjawisko wydaje się im, mówiąc delikatnie, mocno abstrakcyjne (śmiech).


U: Czy Twoja następna płyta będzie tak samo jak "Co nie ma sobie równych" w stu procentach samodzielnym projektem (bez featów i bitów od innych producentów)?
Z: Prawdopodobnie znajdą się na niej featuringi ale będzie to niewielki procent albumu, może nawet jeden utwór. Za produkcję w całości będę odpowiadał ja.


U: Jak oceniasz obecną sytuację na polskiej scenie hip hopowej? Czy w dobrym kierunku się to wszystko rozwija?
Z: Mam mieszane uczucia. Nie podoba mi się sytuacja na świecie i to, jak kultura masowa zabija wartości i kulturę osobistą. To znajduje odbicie w muzyce. Całe to wożenie się i opieranie na negatywnych emocjach mi się nie podoba. Ja sam od czasu do czasu nagrywam numery agresywne ale nie koncentruje na tym całej swojej twórczości tymczasem spora ilość wykonawców teraz bazuje na beef’ach, kreowaniu agresywnego wizerunku itp. To mi się nie podoba. Z drugiej strony, w podziemiu jest sporo wartościowych osób a nawet, ostatnimi czasy, Ci z tzw. „najwyższej półki” zaczynają jakby powoli wracać do formy. Tak naprawdę interesuje mnie to, co dzieje się wokół mnie i najbliższych mi osób. Nie jestem specjalnie „wczuty” w scenę.


U: Z jakiego utworu pochodzi sampel z piosenki "Chcę Ciebie", bo krążą po Internecie opinie, że to właśnie Barry White - a Ty temu już zaprzeczyłeś?
Z: Z założenia nie zdradzam źródeł sampli z moich utworów. Całą zabawę zostawiam diggerom. Informacja o samplu z „Chcę Ciebie” od dawna już nie jest zagadką, wystarczy poszukać w Internecie. To nie jest Barry White chociaż brzmi podobnie. To mnie właśnie zaintrygowało w tym artyście. Kto to jest? Poszukajcie sami (śmiech).

U: I pytanie na koniec, ulubiona gra na Amigę 500?
Z: Nie miałem Amigi 500, miałem Amigę 1200, i grałem w Mortal Kombat, w Settlersów. Poza tym, sporo w Cannon Fodder, Aladdina (chyba najlepsza platformówka w tamtym czasie, moim zdaniem), Street Fighter 2, Trolls, Gloom, Alien Breed 3D, Brian the lion, Yo! Joe! itd. Nie jestem w stanie sobie teraz przypomnieć większej ilości tytułów ale mnóstwo tego było. Chyba jednak najlepszą grą w jaką grałem na Amidze był Flashback. Genialna rzecz. Nawet po latach. Mam emulatory SEGI Megadrive i SNESA i m.in. tę właśnie grę. Nie zastarzała się. Absolutny klasyk.

Wywiad przeprowadził lamebwoy ejkeej say-z.
Uwaga! Jeżeli nadal nie wiesz z jakiego utworu pochodzi sampel wykorzystany w "Chcę Ciebie" i pragniesz samemu go znaleźć, to nie czytaj tego co jest umieszczone poniżej! Bit w kawałku "Chcę Ciebie" wykorzystał sampel z piosenki Arthur'a Prysock'a pt: "I Wantcha Baby", który do odsłuchania poniżej:

1 Comment:

Yappe said...

Dobry wywiad, pozdrawiam