Szukaj nas na:
Nasza grupa na last.fm My na Myspace My na Naszej Klasie

17 listopada 2008

Mike Ladd w Cafe Kulturalna [relacja]



Występ Mike'a Ladd'a w Cafe Kulturalna był niewątpliwie wydarzeniem niepowtarzalnym i godnym uwagi. Francuski muzyk zaproszony z okazji festiwalu Moving Closer, zagrał dla małej grupki fanów w warszawskiej kawiarni, późnym, niedzielnym wieczorem.
Idąc na ten koncert mieliśmy pewne obawy. Jaka będzie frekwencja, czy jak zostanie przyjęta, mocno eksperymentalna muzyka Mike'a.
Na szczęście okazało się, że mamy jeszcze w Polsce ludzi, miłujących się w tego typu dźwiękach.
Dodatkowo, pozytywnie zaskoczyła nas reakcja osób, będących tam przypadkowo – większość, nie negując występu artysty przyłączyła się do słuchania.
Co o samym Mike'u?
Już na wejściu spotkaliśmy go radośnie popijającego kawę podczas udzielania wywiadu. Wyluzowany, w normalnych ciuchach, Po chwili jednak przeszedł do innego pomieszczenia, żeby przebrać się w elegancki garnitur i przeistoczyć w muzyka, którego znamy z jego albumów.
Z połączenia garnituru z Adidasami, mikrofonem na statywie i kosmiczną otoczką - swoim DJ'em ubranym w jasny kombinezon, stojącym nad oświetlonym na niebiesko stołem, z MPC, laptopami i innym sprzętem - wyszło coś niesamowitego, abstrakcyjnego, powalającego.
Tego, co zaprezentował Ladd nie można nazwać zwykłym występem, czy koncertem. To był swoisty performance, w którym Mike wykonywał swoje utwory, podczas szaleńczego tańca ze statywem (początkowo, trudno było nam to przyjąć, później nadało to sensu całemu występowi), tworząc przy tym kontrast - elegancko ubrany mężczyzna wykonujący rap, nie odprawiając przy tym, żadnych zbędnych gestów, niemachający rękami, czy niezmuszający do klaskania, czy odpowiadania na jego okrzyki - to wszystko kojarzyło się raczej z muzykiem z dawnych lat. Siła ekspresji - niesamowita.
Artysta przez swój półtoragodzinny wytęp zagrał kilkanaście utworów, prowadząc słuchaczy przez swoją całą twórczość (przekrojowo oczywiście, bo patrząc na jego dorobek artystyczny, niemożliwym byłoby zmieścić to, w tak krótkim czasie).
Podczas występu pojawiły się również nowe kompozycje artysty.
Uwieńczeniem genialnego wieczoru był bis. Niestety, według mnie zabrakło na koniec sztandarowego Afrotastic - przez, co osobiście czuję wielki niedosyt.
Podsumowując - zebrana publika bawiła się wyśmienicie, Mike również. Mimo, że było kameralnie, a Cafe Kulturalna nie jest przygotowana na tego typu występy, to spotkanie to, można zaliczyć do bardzo udanych.
Oby Ladd był częstszym gościem w naszym kraju.

1 Comment:

Sibe said...

Świetnie było :) Jedynym minusem było nagłośnienie. Bas dudnił, aż cała cafe kulturalna drżała w posadach, przez co wokal Lad'a był przytłumiony. Ale nadrobili czym innym :)